Na lekcji pani mówi do Jasia:
- Jasiu do odpowiedzi.
- Spier***
- Co ty powiedziałeś? Idź do dyrektora i powiedz mu co źeś powiedział!
- Nie pójdę do niego bo mu nogi śmierdzą.
Zdenerwowana pani poszła do dyrektora i opwiedziała mu historię jak to Jasiu się do niej wyraził i co powiedział o nim. Na to dyrektor chwycił za telefon i dzwoni do ojca. A tu w słuchawce słychać:
- Dzień dobry Kancelaria Premiera w czym mogę pomóc?
Dyrektor odłożył słuchawkę i mówi:
- Wie pani co, niech pani lepiej spier***, a ja idę umyć nogi.
dyrektor
Pani mówi do dzieci:
-Kochane dzieci macie na jutro zadanie: ułożyć zdanie ze slowem PUSZCZA.
Na następny dzień dzieci przychodzą do szkoły. Pani pyta się Małgosi:
-Małgosiu co napisałaś?
A Małgosia:
-Małpy są w puszczy.
Pani odpowiedziała, że dobrze, podchodzi do Jasia i mówi:
-A co ty napisałeś?
-A jasiu mówi: Moja siora się puszcza!
Pani mówi:
-Jasiu wyjdz z kalsy!!
Jasiu wyszedł i płacze, idzie pan derektor i mówi:
-Jasiu dlaczego płaczesz?
A Jasiu na to:
-No bo pani mnie z kalsy wywaliła.
-A dlaczego? - pyta dyrektor.
-Bo mieliśmy napisać zadanie ze słowem puszcza i ja napisałem!
-A co napisałeś Jasiu?
-Ja napisałem: Moja siora się puszcza.
Na to pan dyrektor:
-Dobrze Jasiu idź już do klasy tylko daj mi jej adres i nr telefonu.
Pani zadała dzieciom wypracowanie. Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora. Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie.
- Czemu nie piszesz? - pyta nauczycielka.
- Czekam na sekretarkę.
Pan dyrektor:
- Jasiu zaprowadź panów archeologów tam, gdzie znalazłeś te stare monety.
- Nie mogę…
- Dlaczego?
- Bo dzisiaj muzeum zamknięte.
Nauczycielka pyta dzieci kim są ich rodzice.
- Moja mama jest prostytutką - powiedział Jasiu.
- Jak Ty możesz? Natychmiast idź do dyrektora i powiedz co zrobiłeś…
Za jakiś czas Jaś wchodzi do klasy i chowa coś za plecami. Nauczycielka pyta:
- No i co powiedział dyrektor?
- Powiedział, że każdy zawód jest ważny, dał cukierki i zapisał domowy adres.
Małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu.
Rano poprosili o rachunek za dobę hotelową. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, że rachunek opiewa na zawrotną sumę 3000 zł.
- Dlaczego tak dużo? Przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin! - pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo zażądało spotkania z dyrektorem, który spokojnie wysłuchał zażaleń i stwierdził:
- Proszę państwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to było do państwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogli państwo! I za to trzeba zapłacić.
Mężczyzna wyciąga wreszcie z portfela 300 złotych i wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza się.
- Obciążyłem państwa rachunkiem opiewającym na 3000 zł.
- Pozostałe 2700 zł to rachunek dla pana za przespanie się z moją żoną - mówi mężczyzna.
- Ale ja nie spałem z pana żoną! - krzyczy dyrektor.
- Cóż, była do pana dyspozycji.
© 2012 smieszne.pisz.pl. All Rights Reserved. Created by